Rozmowa z autorką książki „Hellonia Tajemnica Pięcioksięgu” Iwoną Ewą Czaplicką
„W Hellonii nic nie jest tym, czym się wydaje”.
Im dalej wchodzimy w tę niezwykłą krainę, tym więcej odkrywamy jej tajemnic, magicznych stworzeń, legend, dawnych historii i zależności między bohaterami. To świat pełen wyobraźni, ale także emocji, przyjaźni, różnorodności oraz pytań o to, co naprawdę decyduje o losie człowieka.
Okazją do naszej rozmowy stała się Pani powieść „Hellonia. Tajemnica Pięcioksięgu” – rozbudowana opowieść fantasy, w której młodzi bohaterowie próbują odnaleźć i połączyć części tajemniczego Pięcioksięgu, a wraz z nimi odkrywają kolejne sekrety swojej krainy.
W recenzji pisałam o świecie Hellonii utkanym z detali, o jego niezwykłych mieszkańcach, przyrodzie i bohaterach, którzy mimo swoich wyjątkowych talentów pozostają przede wszystkim dziećmi. Dziś chciałabym zajrzeć za kulisy tej historii i zapytać o początki Hellonii, inspiracje, magię, budowanie tak rozległego świata oraz wartości, które zostały w nim ukryte.
Zapraszam do rozmowy z autorką powieści „Hellonia. Tajemnica Pięcioksięgu” Iwoną Ewą Czaplicką.
Świat Hellonii i jego początki
1. Hellonia jest krainą bardzo rozbudowaną, pełną własnej historii, legend, bajkowych stworzeń, miejsc i zasad. Od czego zaczęło się tworzenie tego świata – od konkretnej postaci, miejsca, wydarzenia, a może obrazu, który pojawił się w Pani wyobraźni?
Ta historia zaczęła się od narratora Elfroda Albertena, błądzącego pod wejściem do Kryształowego Pałacu, podglądającego jego mieszkańców – Johna i rodzinę Wolfonenów. Na początku była ustną opowieścią na dobranoc, więc miała bardziej fragmentaryczny charakter. Składała się z legend, osobnych historii wypełnionych życiem szkolnym, towarzyskim. Bohaterowie szybko wkroczyli do pełnego tajemnic świata magii; choć może to ten świat wkroczył w ich życie, podczas, gdy oni nie byli jeszcze tego świadomi.
2. Czy „…magiczne miasto-państwo położone w magicznej krainie…” od początku miało być tak bogatym i wielowątkowym uniwersum, czy świat rozrastał się wraz z pisaniem kolejnych fragmentów historii?
Historia zaczęła się rozrastać już w swojej pierwotnej ustnej wersji, więc od razu wiedziałam, że to będzie obszerna powieść. Oczywiście, w miarę pisania świat się rozrósł jeszcze bardziej.
3. Czy gatunek fantasy jest Pani szczególnie bliski – zarówno jako autorce, jak i czytelniczce? Co sprawia, że właśnie poprzez fantastykę chce Pani opowiadać historie?
Urodziłam się i dorosłam w PRL – u. W tych czasach gatunek fantasy nie był eksponowany. Za to królowały baśnie i je uwielbiałam. Jeszcze nie umiałam czytać, a już znałam baśnie tysiąca i jednej nocy, Perraulta, Andersena, Grimm. Kiedy w naszym kraju na dobre zagościły powieści fantasy i ich tłumaczenia byłam już dorosła i nie sięgnęłam po nie od razu.
Temat baśni pojawił się w moim dorosłym życiu jako zagadnienie czysto teoretyczne, bo co jakiś czas w mediach pojawiały się publikacje wytykające baśniom okrucieństwo i dyskusje o tym, czy i dlaczego czytać dzieciom baśnie. Dlatego bardzo dużo myślałam o baśniach i roli jaką odegrały w moim życiu. Opowiadano mi je przecież i czytano, gdy byłam jeszcze bardzo mała. I to czysto teoretyczne przemyślenia skłoniły mnie do czytania, wspólnego oglądania i opowiadania baśni mojemu dziecku. Uznałam to za bardzo dobry sposób na rozmowę z nastolatkiem. Nadrobiłam też trochę zaległości z klasycznych utworów fantasy.
4. W Hellonii ogromną rolę odgrywa przyroda. Rośliny, zapachy, zwierzęta i krajobrazy nie są jedynie tłem wydarzeń, ale ważną częścią tego świata. Skąd bierze się Pani wrażliwość na przyrodę i jaką rolę chciała Pani jej powierzyć w tej historii?
Uważam, że jako ludzie jesteśmy częścią przyrody, składamy się na ten świat, jak wiele innych istot. Jesteśmy zależni od natury, zespoleni z nią, bo stanowimy jej część. A jednocześnie jesteśmy wyposażeni w zdolność myślenia, więc też ponosimy za nią odpowiedzialność. Nie da się myśleć o człowieku w oderwaniu od natury, a mnie zawsze do niej ciągnęło. Przyroda, a szczególności las, rzeka i góry bardzo pobudzają moją wyobraźnię.
W Hellonii przyroda ma dodatkową funkcję. Jest nośnikiem magii. Ona współdziała z człowiekiem, myśli, czuje, mówi tak jak my, posiada cechy ludzkie i swoją własną mądrość. Często sama w sobie posiada magiczne właściwości. W Hellonii człowiek, przyroda i magia nie da się rozłączyć.
5. Mieszkańcy Hellonii bardzo się od siebie różnią, a mimo to tworzą wspólną społeczność. Czy akceptacja różnorodności i przekonanie, że odmienność może być wartością, były ważnymi myślami podczas tworzenia tej powieści?
Dla mnie różnorodność jest czymś naturalnym. Świat ludzi jest różnorodny. Ocalała z wojen Hellonia siłą rzeczy musiała taka być. Jest to jedna z podstawowych zasad tego świata – w Hellonii jest miejsce dla każdego. „Hellonia…” otwiera nawet możliwość wyobrażenia sobie świata ludzi jako jeszcze bardziej różnorodnego niż nasz. Dlatego jest tam tak ciekawie.
Bohaterowie i emocje
1. Młodzi bohaterowie posiadają niezwykłe talenty i pochodzą z różnych środowisk, ale jednocześnie pozostają dziećmi – mają swoje pragnienia, lęki, rozterki i niepewności. Co było dla Pani najważniejsze podczas tworzenia ich charakterów? John, mimo młodego wieku, jest jakby liderem, czy takie było założenie?
John jest w tej powieści główną postacią, ale chciałam raczej pokazać o wiele więcej osób, ich losów oraz rozwój osobowości wielu młodych bohaterów. Dlatego może się czasami wydawać, że osoba Johna schodzi na dalszy plan. Nie chciałam, aby inne dzieci były jedynie tłem dla głównego bohatera.
W prawdziwym życiu każdy człowiek jest sam dla siebie punktem odniesienia i patrzy na rzeczywistość z własnej perspektywy. W Helloni możemy patrzeć na świat z perspektywy różnych osób. Muszę przyznać, że oni nie są grzeczni, ale możemy też zobaczyć jak różne podejścia mają do tego co robią.
W Hellonii chciałam pokazać, że od początku dane są nam inne szanse i zdolności, ale też na wiele rzeczy mamy wpływ.
2. Czy któryś z bohaterów okazał się podczas pisania zupełnie inny, niż początkowo Pani zakładała? Może któraś postać szczególnie Panią zaskoczyła i zaczęła prowadzić swoją historię w nieprzewidzianym kierunku?
Na nikogo nie mam tak do końca określonego planu. Bohaterów kształtują kolejne przeżycia, to czego doświadczą i jak postępują, dlatego czasami muszę się dostosować i odstąpić od wcześniejszych założeń.
3. W książce wiele tajemnic odkrywamy powoli, obserwując bohaterów, ich decyzje i poczynania. Czy lubi Pani zostawiać czytelnikowi przestrzeń do własnych domysłów i budowania teorii?
Tak. Baśń jest doskonałą do tego formą. Autor nie musi wyjaśniać wszystkiego. Czytelnik może swobodnie budować własne refleksje i przemyślenia, wyobrażać sobie ten świat po swojemu, odczytywać symbole, przewidywać przyszłość. Jest tu ogromne pole do popisu dla czytelnika i jego wyobraźni. Nie da się opisać miasta i wszystkich jego mieszkańców na około 630 stronach, ale czytelnik może sobie wiele wyobrazić.
Pięcioksiąg, magia i tajemnice
1. Pięcioksiąg jest jednym z najważniejszych elementów świata Hellonii. Czy jego idea pojawiła się na początku pracy nad książką, czy narodziła się później wraz z rozwojem historii?
Zanim zaczęłam spisywać opowieść ustaliłam, co będzie wątkiem głównym pierwszej części i został nim Pięcioksiąg. Hellonia była takim światem, który tworzyłam od początku, dlatego księgi były dla mnie pierwszym naturalnym skojarzeniem. Od zarania dziejów ludzie dążyli do tego by utrwalić ważne dla siebie sprawy za pomocą jakiś znaków. Gdy tylko nauczyli się pisać, spisywali to, co było dla nich ważne i stanowiło o ich odrębności i wyjątkowości. Hellończycy nie różnili się od innych, bo też spisali swoje księgi.
2. Każda z ksiąg Pięcioksięgu ma inne znaczenie i moc. Czy któraś z nich jest Pani szczególnie bliska?
Wszystkie są równie ważne. Ich tytuły i tytuły załączników sugerują zawartość. Pięcioksiąg jest dla Hellonii źródłem wiedzy o tradycji i zasadach, na których zbudowano świat. Opisują historię, legendy, władców, całą Amicję, magię, magiczne istoty, przedmioty. Ten kto je połączy będzie rządził nie tylko Hellonią, ale całym światem. Hellońskie księgi mają magiczną moc i wartość dla całego świata, nie tylko dla Hellonii. Można więc powiedzieć, że Hellonia jest bardzo wyjątkowym miejscem.
3. W tej opowieści magia potrafi zachwycać, ale bywa również niebezpieczna i nieprzewidywalna. Jakie znaczenie ma dla Pani magia w tej historii – czy jest przede wszystkim źródłem przygody, czy również sposobem opowiadania o sprawach bardzo ludzkich?
Magia w Hellonii jest wszechobecna. Jest zespolona z tym światem. Dzięki temu można z łatwością mówić o wielu ważnych i trudnych sprawach w łatwy sposób. Ponieważ “Hellonia…” opowiada losy wielu pokoleń i wielu mieszkańców, to dotyka bardzo trudnych spraw i różnych emocji jakie towarzyszą ludziom w ich życiowych drogach. Nie sposób ich tu wymienić. Te przeżycia są częścią ludzkich losów.
Pisanie i konstrukcja powieści
1. Powieść liczy ponad sześćset stron, a jej fabuła prowadzi przez kilka wątków równolegle. Czasami jakiś wątek Pani zostawia, by do niego powrócić za jakiś czas. Nic nie umyka. Jak wyglądało Pani planowanie tak rozbudowanej historii? Czy przed rozpoczęciem pisania miała Pani dokładnie rozpisany plan świata i losów bohaterów?
Nie rozpisywałam świata. Ale też nie pisałam “na żywioł”. Ustaliłam sobie bardzo dokładnie, co chcę napisać. Mogę zdradzić, że miała mi wyjść baśń ze współczesnymi bohaterami i współczesnymi problemami. Chciałam też połączyć świat dorosłych i świat dzieci, tak aby ta książka była interesująca dla wszystkich, a jednocześnie napisana w sposób przystępny.
Na pewno świat wartości jest mocno przemyślany. Starałam się stworzyć ciekawą przygodę bez zbędnego okrucieństwa czy przemocy. Ważne były dla mnie wątki relacji oraz podziałów społecznych.
Gdy teraz patrzę na ten tom, to się zastanawiam, jak ja to wszytko w tej książce zmieściłam?
Na koniec – bliżej autorki
1. Które miejsce w Hellonii najbardziej chciałaby Pani odwiedzić, gdyby można było przekroczyć granicę tej krainy choć na jeden dzień?
Przyznam, szczerze, że pisząc tę powieść z przyjemnością przebywam w Hellonii. Trudno mi wybrać jedno miejsce, ale gdybym miała aż cały dzień… to przeszłabym się głównymi ulicami – z północy aż na skwerek otoczony kamienicami. Na pewno wpadłabym do księgarni Elfroda Albertena na herbatkę z malinami i imbirem. Choć kusiłoby mnie, aby zejść w dolinę rzeki Czarnej, bo chciałabym zobaczyć na żywo Furfuta i Sophena. Pewnie się zastanawiacie, po co oni tam siedzą. Chętnie wybrałabym się do Pustelnika i w wiele innych miejsc. Posiedziałabym po lekcjach na Placu Starego Dębu, albo skorzystałabym z okazji polatania nad miastem.
2. Gdyby miała Pani zaprosić młodego czytelnika do Hellonii jednym zdaniem, czego najbardziej chciałaby Pani, aby tam doświadczył lub co zabrał ze sobą po powrocie z tej podróży?
Zachęciłabym go do spotkania z kolegami z Hellonii i wspólnego przeżycia pełnej magii przygody, ale też do poszukania w Hellonii siebie, bo na pewno już coś o nim napisałam.
3. Przeznaczenie Hellonii wciąż nie jest rozstrzygnięte, a po lekturze mam poczucie, że najważniejsze wydarzenia dopiero przed nami. Czy i kiedy możemy spodziewać się kolejnej części i dalszych losów bohaterów? Czy możemy uchylić rąbka tajemnicy czytelnikom?
Druga część była prawie skończona w momencie, gdy wiosną 2025r. oddawałam Hellonię do wydawcy – Novae Res.
W międzyczasie zdecydowałam się skończyć i oddać też drugą powieść, dla dorosłych, która jest obecnie na etapie prac redakcyjnych, prowadzonych razem z Novae Res. Więc ta druga powieść wyprzedzi drugą część „Hellonii…”. Ona jest odbiciem tego co gra w mojej drugiej duszy, tej bardziej poważnej, choć próbowałam to ująć w ramy lekkiej historii. Opowiada o bardzo ważnych sprawach – o człowieku, wolności i władzy. Bardzo chciałam wydać tę książkę, bo porusza tematy, o których warto pisać.
Teraz pracuję nad drugą częścią Hellonii i jestem dobrej myśli J Przyznam, że wiele zależy od czytelników, bo jeśli oni czekają na powieść, to wszystko toczy się szybciej.


